W dniu 15 stycznia (niedziela) 2012 roku o godz. 13.30 w Publicznym Gimnazjum w Nowej Karczmie odbędzie się Walne Sprawozdawcze Zgromadzenie Członków Towarzystwa Wędkarskiego „Kormoran". Zapraszamy wszystkich członków do aktywnego uczestnictwa w tych obradach. Przypominamy ponadto, że każdy członek, który z dniem 01 stycznia 2012 roku zamierza wędkować na wodach użytkowanych przez Towarzystwo musi mieć opłacone składkę członkowską (70 PLN) w przypadku Jeziora Lubańskiego i wykupione zezwolenie (10 PLN) w przypadku Jeziora Grabowskiego. Składki przyjmuje wyłącznie Skarbnik Mirosław Puzdrowski (Tel. 660 819 155), który fakt uiszczenia potwierdza w legitymacji członkowskiej. Zgodnie z art. 27a ust. 1 pkt. 2 lit. b Ustawy o Rybactwie Śródlądowym za uprawnianie amatorskiego połowu ryb bez zezwolenia grozi kara grzywny do 500 PLN. Ponadto taka osoba zostanie wykluczona z Towarzystwa. Poprawiony ( wtorek, 03 stycznia 2012 20:22 ) Na naszej witrynie zamieszczono proponowany terminarz wydarzeń na sezon 2012. Prosimy o zgłaszanie ewentualnych sugestii dotyczących terminów i rodzaju zawodów, a także wprowadzenia do kalendarza dodatkowych zawodów. Informacje na powyższy temat przesłać do dnia 05 stycznia 2012 na e-mail: prezes@kormoran.tk. Można go zobaczyć w dziale "terminarz wydarzeń". Poprawiony ( niedziela, 27 listopada 2011 17:10 ) Kombajn wędkarski renomowanej firmy Sensas wyposażony w niezbędne akcesoria takie jak: - układ jezdny z trzema kółkami. Przednie kółko obraca się o 360 stopni, co skutecznie ułatwia manewrowanie - balkon do łowienia na stopa - pas transportowy - uchwyty - rolki do wędki - uchwyt do siatki - wbudowane poziomice - siedzenie przystosowane do łowienia na stopa - kosz posiada 4 szufladki na drobne akcesoria - kaseta 20mm - kaseta 40mm x 2 + przykrywka z rączką Załączone zdjęcia w pełni przedstawiają walory tego kombajnu. Doskonały, solidny sprzęt nadający się do wyczynowego jak i rekreacyjnego łowienia.  Stan: nowy, nieużywany. (cena w sklepie internetowym 2200PLN) Tel. 609 883 017 Cena – kup teraz – 1.800PLN Poprawiony ( niedziela, 20 listopada 2011 16:51 ) W dniach 9-11.09.2011r. w miejscowości Goczałkowice k. Konina już po raz jedenasty odbyła się ta prestiżowa impreza, w której zmierzyło się 18 drużyn wędkarzy spławikowych z całej Polski a 4 osoby startowały w konkurencji indywidualnej. Były to kolejne zawody wielkich nadziei i chyba jeszcze większych rozczarowań wśród zawodników biorących w niej udział ( ale i postronnych obserwatorów, którym ten temat jest bliski – ale o tym później!). Na łowisko udaliśmy się w składzie : kierownik drużyny – Arkadiusz Kasprzycki, zawodnicy – Wiesław Troka, Kazimierz Kościelski i Robert Dera. Aby dobrze zapoznać się z warunkami łowiska i jeszcze lepiej się przygotować do ataku na przysłowiowe „pudło” wyjechaliśmy już dzień prędzej przed planowanym oficjalnym treningiem na nasz trening indywidualny. Choć w czwartek, od rana nad wodą padał deszcz i we znaki dawało się zmęczenie po wczesnej podróży to z ochotą rozpoczęliśmy mieszanie zanęty oraz rozkładanie sprzętu. No i się zaczęło... Łowiliśmy jak się później okazało na kanale „Portki” gdzie wyznaczony był na zawodach sektor B. Woda płynęła tam na 4-6 g. „ lizaki” i była ona ciepła jak herbatka a nie jak stanowił oficjalny opis łowiska – kanał zimny!? Brały przede wszystkim krąpie i płocie, których waga po trzech godzinach łowienia oscylowała ok. 2 kg, czyli niedużo. No i tu nasuwa się pytanie : dlaczego 3 godziny, skoro zmieniony w 2010r. regulamin wprowadza 4-godzinny czas łowienia na zawodach wędkarskich, a przypomnę jeszcze jakiej były one rangi! Zawody takie powinny się ponadto odbywać na w miarę równej wodzie, dającej potencjalne szanse wszystkim zawodnikom. Na ostateczny wynik wpływ powinny mieć szybkość, technika łowienia ( wyważenie zestawu, jego prowadzenie, wygruntowanie itd.) no i zastosowana zanęta i przynęta. Okazało się jednak, że w kanale w sektorze A woda płynie na 1-2 gramy, a niektórzy stosowali jeszcze delikatniejsze zestawy, natomiast w sektorze C uciąg był jak na Wiśle od 8 do 12 g. Nie było też tajemnicą wśród miejscowych, ale i sędziów zawodów, że w sektorze C ryby są tylko na kilku końcowych stanowiskach ! Skoro tak, to po co zawody w takim miejscu, gdzie nie ma ryb? No cóż, widocznie „ jaki gospodarz, takie prawo”! Oficjalny trening przyniósł jedynie potwierdzenie tych spostrzeżeń. W sektorze A – waga ryb od 2 do 4 kg, B – podobnie, w obu sektorach z „bonusowymi” karpiami i karasiami (ok. 0,5kg),a w sektorze C piękne płocie, ale tylko na ostatnich 4-5 stanowiskach, a te pozostałe stanowiska to zabłąkane płocie i farciarskie wymiarowe okonie, albo... „zero”, czyli nic! Losowanie sektorowe na zawody umiejscowiło Wiesia dwukrotnie w sektorze C, Kazika w B i A a mnie w A i B. No i się zaczęło. O ile szczęście w losowaniu stanowisk w sektorach A i B, choć bardzo ważne to nie przesądzające o ostatecznym wyniku wzmagań to w sektorze C stanowiło o „być, albo nie być”. No i Wiesiowi się udało – ostanie, zamykające stanowisko z rybą w wodzie! Trzy godziny zaciętej walki i wyniki: Kazimierz Kościelski z wagą 3200 g. – 7 w sektorze, Robert Dera 2580g. -10 miejsce no i Wiesław Troka, zawsze potrafiący wykorzystać dobre stanowisko – 1 miejsce w sektorze z wagą 7600g. Tego wyniku, jak się później okazało do końca mistrzostw nikt już nie pobił! Ostatecznie jako drużynę uplasowało nas to na 5 miejscu w klasyfikacji generalnej z bardzo dobrą pozycją wyjściową na podium. W końcu była nadzieja na godziwe zaprezentowanie KPP w Kościerzynie na arenie ogólnopolskiej, a przez Wiesia zdobycie tytułu indywidualnego Mistrza Polski i zgarnięcie nagrody głównej : łodzi wędkarskiej o wartości ok. 10 tyś. zł.! Drugi, ostatni dzień zapisał się dla nas czarnym scenariuszem. O ile Kazikowi Kościelskiemu w sektorze A udało się z wagą 2570 g zająć 4 pozycję, mi w sektorze B gdzie zmieniły się warunki łowiska ( temperatura wody) tylko 17 miejsce (890g.) - stanowisko obok łowił dwukrotny Mistrz Polski Leszek Tretyń z Bydgoszczy, zwycięzca w sektorze B dnia poprzedniego – tu zajął dopiero 10 miejsce!? Natomiast Wiesław Troka wylosował miejsce w środku sektora C i nie złowił ani jednej ryby i dołożył do wspólnego worka drużyny 21 punktów. W tym sektorze razem z nim łowił Mistrz Polski Remigiusz Zielonka, który dzięki złowionym dwum wymiarowym okoniom zajął 10 miejsce w sektorze! Równe łowisko? Pozostawiam bez ponownego komentarza... Ten ostatni dzień przesądził ostatecznie o naszej jedenastej pozycji jako drużyna. Tak źle nigdy jeszcze nie było, ale nie tylko my jesteśmy pewni, że stało się tak nie bez przyczyny! Pozostał niesmak i złość. Na pewno sukcesem była jednak 8. indywidualna pozycja Kazika Kościelskiego ( na 58 zawodników!) no i niepokonany wynik sektorowy Wiesia Troki – chyba największego przegranego tych zawodów, lecz nie z własnej winy! Do takiego wyniku przyczyniła się w 100% organizacja zawodów, z resztą nie jedyna gafa tej imprezy. Błędy były powielane na każdym szczeblu i w każdej kategorii współzawodnictwa. Przekonali się o tym również koledzy z KMP Gdynia, gdzie w dniu wręczania nagród przyznano medal i nagrody za największą rybę koledze Dariuszowi Walter, a następnie je odebrano i przekazano jednemu z wędkarzy, który zgłosił protest już po wręczeniu trofeów. Tu organizatorzy zorientowawszy się, że w pierwszym dniu zawodów największych ryb nie ważono, uwzględnili tylko wyniki z dnia następnego...bo innych po prostu nie było! Na zakończenie chyba to co powinniśmy zrobić na początku - podziękować naszym sponsorom, dzięki którym ten jak i poprzednie wyjazdy na Mistrzostwa Polski nie byłyby możliwe. Dziękujemy więc właścicielom firm, oraz jednostkom samorządowym, dla których reprezentowanie naszego powiatu na całą Polskę nie jest obojętne : SP W KOŚCIERZYNIE, UG W KOŚCIERZYNIE, „UNIBUD”, „MAJA”, „PLUS”, „MISIO” ZBIGNIEW ZABROCKI, „PETROLINVEST”, „MJ” MIECZYSŁAW JERECZEK, „FIRMA „MERING” TADEUSZ MERING, „HURTOWNIA CHEMICZNA” SŁAWOMIR MERING, STACJA PALIW „ŁUGAMA” JACEK KNITER, „PIEKARNIA KIEDROWSCY”, „NASZ DACH” KAZIMIERZ MEJER, A. i A.DYSZER, „ZRO” STANISŁAW REPIŃSKI, „DANMAR”, FIRMA TRANSPORTOWA „MAJA”, „JAKUSZ”, CHŁODNICTWO KAZIMIERZ ŁANGOWSKI I INNYM, KTÓRZY PRAGNĘLI POZOSTAĆ ANONIMOWYM. Reasumując, nie tak miało to wyglądać, ale trzeba mieć nadzieję że na następne Mistrzostwa Polski będzie dużo lepiej! Na pewno pod względem organizacyjnym, bo zawody te z własnej woli przejęli policjanci z Gdyni a pod „skrzydłami” Marka Biernackiego nic nie ma prawa zawieźć! Poza tym w przyszłym roku będzie to „nasza” wiślana woda, na której czy to 60, czy 100 i więcej osób zmieści się na jednej linii, przy tym samym uciągu...reszta to trening i umiejętności! Warto zobaczyć zdjęcia z zawodów (są już w naszej galerii), których autorem jest Arkadiusz Kasprzycki Autor: Robert Dera Zdjęcia: Arkadiusz Kasprzycki
Poprawiony ( wtorek, 11 października 2011 18:28 ) W dniu 08 października 2011 roku (sobota) godz. 10.00 - 14.00 odbędzie się oczyszczanie linii przybrzeżnej jeziora „Lubańskiego” z nadmiernej roślinności podwodnej. Roślinność podwodna porastająca dno naszego jeziora, nie tylko uniemożliwia wędkowanie, ale także zagraża środowisku wodnemu i organizmów w nim żyjących. Zarastanie zbiorników wodnych jest wynikiem eutrofizacji czyli starzenia się wód. Na to zjawisko wpływają ścieki , chemizacja rolnictwa ( nawozy spełniają te samą funkcję jak w przypadku upraw a detergenty zawarte w ściekach zmieniają właściwości biochemiczne wody. Starzenie się wód to stan naturalny - jednak to co dokonałoby się w czasie kilkudziesięciu lat - za sprawą człowieka i jego działalności dokonuje się znacznie szybciej . Od czasu gdy zjawisko eutrofizacji wezbrało na sile - zaczęto szukać sposobu ograniczenia rozwoju roślinności , nie zastanawiając się jednocześnie nad przyczyną tego stanu. Jednym z najbardziej popełnianych, karygodnych błędów - było zarybianie wód obcymi gatunkami ryb roślinożernych: AMUREM, TOŁPYGĄ, KARPIEM I KARASIEM SREBRZYSTYM . Gatunki te dostawszy się do naszych wód - nie tylko że nie spełniły pokładanych w nich nadziei – ale i nawet zaczęły zagrażać rodzimej florze i faunie ! Amur jest azjatycką, roślinożerną rybą rzeczną o dużej żarłoczności i krótkim przewodzie pokarmowym - przez co w ciepłej wodzie dorosły osobnik potrafi dziennie zjeść tyle roślin ile sam waży , wydalając do "wodnego ustroju ogromne ilości substancji biogennych (użyźniających ). Woda będąca sztucznym siedliskiem z czasem zostaje zupełnie ogołocona z roślinności wynurzonej , z kolei flora podwodna - gnije z powodu zmętnienia wywołanego gwałtownym ruchem żerujących dużych amurów i masowym rozwojem fitoplanktonu dla którego pożywką jest wzrost substancji biogennych ( użyźniających ). Co następuje dalej - łatwo się domyślić - duża ilość tlenu zostaje spożytkowana na rozkład gnilny. Ponadto amur niszczy tarliska , miejsca gniazdowania ptactwa , siedliska owadów . AMUR , KARP, TOŁPYGA, KARAŚ SREBRZYSTY (JAPOŃCZYK) - TO RYBY OBCE DLA POLSKIEJ PRZYRODY. Na szczęście znowelizowana Ustawa o Rybactwie Śródlądowym z dnia 27 listopada 2010 roku wprowadziła zakaz wprowadzania do naszych wód obcych gatunków ryb. Wracając do sedna sprawy ; skoro jezioro jest zarośnięte to znaczy, że znajduje się w fazie zarastania jak większość wód przeżyźnionych i zniszczonych ludzką działalnością! Zwykle stosunek pomiędzy roślinnością danego zbiornika a jego trofią ( żyznością ) reguluje sama przyroda - trzeba się jednak liczyć z faktem, iż człowiek znacząco zaburza te procesy a ich skutki ostateczne - często są nieodwracalne lub dają się z mozołem uregulować za pomocą metod kosztownych i ryzykownych ( rekultywacja , stosowanie różnego rodzaju środków chemicznych ). W zasadzie większość programów rekultywacyjnych ma za zadanie ;odciążyć zbiornik od nadmiaru substancji odżywczych jak i też powstałej martwej materii organicznej a której źródła pochodzą nie tylko z natury ( duże ryby karpiowate żerujące przy dnie , martwe części roślin ) ale i przede wszystkim w wyniku działań antropogenicznych (ludzkich ) : nawozów , presji turystyczno - wędkarskiej , gospodarstw rolnych i domowych ( nawozy i detergenty dostające się do akwenu w czasie jesiennego i wiosennego mieszania się oraz poprzez opady , parowanie wody i źródła podskórne ), kąpielisk ( olejki , szampony i mydła). Reasumując, w przypadku naszego jeziora najbardziej korzystnym rozwiązaniem wydaje się ręczne usuniecie chociażby części tej roślinności oraz znaczne ograniczenie stosowania zanęty spożywczej. Dlatego zwracam się z prośba do wszystkich Członków Towarzystwa, aby aktywnie włączyli się w prace przy oczyszczaniu dna naszego jeziora i ograniczyli lub wręcz zaprzestali stosowania w czasie wędkowania jakiejkolwiek zanęty spożywczej. Link do video prezentującego usuwanie roślinności podwodnej Poprawiony ( sobota, 15 października 2011 15:10 ) |